Kasztany i plastelina

 Gdyby ktoś pytał co kupić mi 'na prezent', z pewnością zapas plasteliny, farbek, klejów, papierów kolorowych byłby całkiem na miejscu.

W tym dniu plastelina obok kasztanów była na pierwszym miejscu. Zrobiliśmy żółwia,  ślimaka, gąsienicę i grzybka. Synek zrobił też z wykałaczek hodowlę bambusa 😲 zaskoczył mnie tym

Sporą wagę przywiazywał do wykonania pyszczka zółwiowego 'po.swojemu' co również jest dla mnie widoczną zmianą w zachowaniu tego dziecka- stawia na indywidualzm również w pracach plastycznych nie tylko jak wcześniej w zabawie.

Coraz bardziej widać Synkową odrębność, indywidualizm...tak długo był nieporadnym maluszkiem, przylepną, marudą a teraz widać  na zewnątrz  jaka drzemie w nim siła, potęga... szczęśliwa jestem i spokojna kiedy na Niego patrzę


Córuś chętnie lepiła kuleczki z plasteliny ale że nie do końca wychodziło jej przyklejanie do kasztanów, nie obyło się bez chwili nerwów...jest w takim wieku że nie wiadomo czy pomagać jej w pracy czy lepiej nie... jeśli nie pomogę a jej się nie uda to Córuś stosuje rzut w ścianę w najlepszym razem w podłogę np kasztanem...a jeśli pomogę to złość że przeze mnie się nie udało bo ona chciała sama. Zazwyczaj więc staram się bym cieniem, niewidzialną ręką która jest ale jej nie ma ;)









Komentarze